|
Hanne Orstavik jest w ostatnich latach najczęściej nagradzaną norweską pisarką. Niedawno w Polsce ukazała się jedna z jej najgłośniejszych powieści "Miłość", którą nazwano współczesną wersją bajki o dziewczynce z zapałkami. Choć norweska autorka nie pisze powieści "na plażę" każda jej książka odbija się w Norwegii szerokim echem.
Vibeke, bohaterka "Miłości" żyje w krainie marzeń. Mogłaby znaleźć sobie miłego faceta, ale zamiast tego woli ścigać jakiegoś milczącego wędrowca. Jak myślisz, czemu wielu ludzi wybiera pogoń za iluzją zamiast stawiać czoła realnym problemom?
- Sądzę, że wielu ludzi żyje tak, jak Vibeke. Większość naszego życia przeżywamy nie, jako realne doświadczenie, ale oglądanie prywatnej wersji zdarzeń zapisanej w obrazach, snach i marzeniach. Myślę, że samemu trudno jest nawet zauważyć, że się to robi. A żyjemy tak, bo to łatwe. Nie widzimy siebie z zewnątrz, nie jesteśmy obiektywni i to jest właśnie nasza "rzeczywistość".
Vibeke rani swoich bliskich, bo skupia się na marzeniach. Wszyscy lubimy marzyć, choć rzadko, kto umie się przyznać, że po stresującym dniu zamyka oczy i wyobraża sobie, jak ratuje księżniczkę od smoka. Gdzie twoim zdaniem jest granica pomiędzy oddawaniem się fantazji dla relaksu a niebezpiecznym uciekaniem w iluzję?
- To dobre pytanie. To też jedna z rzeczy, którą opisałam w "Miłości", chciałam właśnie pokazać rzeczywistość poprzez pryzmat tego, jak i co Vibeke myśli. Według mnie wszyscy żyjemy na granicy między wewnętrzną a zewnętrzną rzeczywistością. Bywa, że ta granica przesuwa się raz w jedną, raz w drugą stronę. Myślę, że czytanie książek, oglądanie filmów, odwaga do poznawania nowych ludzi oraz bycie gotowym na nowe doświadczenia to sposoby na prawdziwe otwarcie się na zewnętrzną rzeczywistość.
Nie chcę cię pytać, jak zakończyła się historia małego Jona, bo boje się, że nawet, jeśli nie zamarzł pod drzwiami domu to i tak będzie skuty lodem. Myślisz, że w Norwegii żyje wiele dzieci pozbawionych uwagi i szacunku tak jak on?
- "Miłość" to między innymi powieść o samotności. Według mnie poznanie prawdziwych uczyć drugiej osoby jest niemożliwe z pozycji obserwatora. Dodatkowo akurat samotności bardzo się wstydzimy, ukrywamy ją głęboko. Z tego powodu literatura jest tak ważna, zagłębiając się w lekturę możemy doświadczyć rzeczy takimi, jakimi są naprawdę. Czytając nie możemy już rzeczywistości zmyślać i udawać, że jest taka, jaką chcemy ją widzieć. Wierzę, że tylko widząc rzeczy takimi, jakie są naprawdę, możemy coś zmienić. Na przykład poświęcić osamotnionym dzieciom więcej uwagi.
Dlaczego nadałaś tej powieści tytuł "Miłość"?
- Bo myślę, że to bardzo trudne słowo, choć wszystkim nam się zdaje, że doskonale znamy jego znaczenie. Wybrałam taki tytuł, by pokazać, ile znaczeń kryje, jak trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czym miłość naprawdę jest. Miałam nadzieję, że czytelnik zastanowi się nad tym w trakcie lektury.
W Polsce znamy na razie dwie twoje powieści. W obydwu dla bohaterów największym problemem jest skuteczna komunikacja z innymi. Wierzysz, że świat byłby trochę lepszym miejscem gdybyśmy częściej potrafili razem i usiąść i po prostu ze sobą pogadać?
- Trudno rozmawiać, gdy nie wiadomo, co powiedzieć, gdy nie czujesz się witana z otwartymi ramionami, jesteś niepewna siebie i tej drugiej osoby. To jedna z najtrudniejszych sztuk. Zadaniem literatury jest opowiadanie właśnie o takich problemach, nawet, jeśli nie są miłe i życzylibyśmy sobie, by wyglądały zupełnie inaczej.
wiecej ?
znajdziesz na : wp.pl
Art:napisala : Sylwia Skorstad
Zdjecie : Hanne Orstavik /fot:Hans Fredrik Asbjotnsen/
 |